Cześć Robaczki:**
Momentalnie mam w głowie wspomnienia, ostatni rok był piękny, upadałam w nim milion razy ale zawsze były przy mnie osoby dzieki którym wstawałam, teraz ich nie ma i czuje sie jak nie wiem...
Czemu jedyne co umiem powiedzieć to nie wiem?
Jestem beznadziejna i jest tylko jedna osoba której bym uwierzyła że nie, ale ona mi tego nie powie bo nie może i to jest straszne...
I chciałabym powiedzieć że jestem szczesliwa, tak jak wszyscy tego od mnie wymagają ale nie umie, i nie chce wszystkich zawieść ale nie potrafię nie umiem nie tu...
Moje życie jest w Polsce, kocham ten kraj, kocham moich przyjaciół i całe moje życie tam...
I nie moge...
Ten dzień miał być piękny, zakupy i miałam iść na młodz... ale oni mi każą być szczęśliwą a ja nie chce... Nie tu nie teraz... znaczy byłam do puki babcia nie napisała bo ona mi przypomina o mojej porażce i eh...
Czuje się samotna, niby mam Michała ale On mnie nie słucha i zaraz wszystko uważa za chore korby, brakuje mi Marka, niech On sie już odezwie, bo był/jest moim najlepszym przyjacielem i brakuje mi go, ale ciesze że już czuje sie lepiej bo ja też dzięki temu czuje się lepiej :)
Pogubiłam się troszke:P a właściwie to nie wiem... chyba obejże film :D
wtorek, 25 lutego 2014
piątek, 21 lutego 2014
Fear...
Podobno nadzieja jest jedyną rzeczą silniejszą niż strach, tylko że w życiu przychodzi taki moment kiedy ta nadzieja znika i po troszeczku każdego dnia jest jej coraz mniej.
STRACH
tylko tyle zostaje.
Dziś boje się, boję się jak nigdy.
Wróciłam do Niemiec żeby czuć się bezpiecznie i odpocząć ale wcale nie jest łatwo.
Wiem że w końcu nawet tu mnie znajdą, wiem że zyskałam trochę czasu by to rozwiązać,
ale to nie o siebie się teraz boje.
Boje, panicznie się boje o jedną z najbliższych mi osób (przepraszam Kochanie).
O osobę która zawsze była przy mnie, o osobę która teraz powiedziałaby coś żeby mnie podnieść na duchu, ale nie może, bo umiera.
Jak to brzmi? Marek umiera... Mój przyjaciel i opiekun, kto się mną zaopiekuje? kto będzie mnie wspierał we wszystkim nawet w najgłupszych problemach, tych najbardziej błahych jak i tych wielkich. I nie wiem jak mam sobie z tym poradzić, bo nigdy o nikogo nie bałam się tak bardzo.
Szłam na spacer i nagle padłam na kolana i zaczęłam płakać i wiem że On by na to nie pozwolił ale nie umiem być silna, nie potrafię...
Boje się najbliższych dni nie tylko dlatego że On może umrzeć ale dlatego że ja sobie z tym nie poradzę, nie chce... nie mogę...
NADZIEJA UCIEKA,STRACH JĄ POKONUJE
Boje się każdej chwili, każdego oddechu, boje się zasnąć ale jeszcze bardziej obudzić...
Boje się każdej wiadomości, strach opanował każdy mój dzień ...
STRACH
tylko tyle zostaje.
Dziś boje się, boję się jak nigdy.
Wróciłam do Niemiec żeby czuć się bezpiecznie i odpocząć ale wcale nie jest łatwo.
Wiem że w końcu nawet tu mnie znajdą, wiem że zyskałam trochę czasu by to rozwiązać,
ale to nie o siebie się teraz boje.
Boje, panicznie się boje o jedną z najbliższych mi osób (przepraszam Kochanie).
O osobę która zawsze była przy mnie, o osobę która teraz powiedziałaby coś żeby mnie podnieść na duchu, ale nie może, bo umiera.
Jak to brzmi? Marek umiera... Mój przyjaciel i opiekun, kto się mną zaopiekuje? kto będzie mnie wspierał we wszystkim nawet w najgłupszych problemach, tych najbardziej błahych jak i tych wielkich. I nie wiem jak mam sobie z tym poradzić, bo nigdy o nikogo nie bałam się tak bardzo.
Szłam na spacer i nagle padłam na kolana i zaczęłam płakać i wiem że On by na to nie pozwolił ale nie umiem być silna, nie potrafię...
Boje się najbliższych dni nie tylko dlatego że On może umrzeć ale dlatego że ja sobie z tym nie poradzę, nie chce... nie mogę...
NADZIEJA UCIEKA,STRACH JĄ POKONUJE
Boje się każdej chwili, każdego oddechu, boje się zasnąć ale jeszcze bardziej obudzić...
Boje się każdej wiadomości, strach opanował każdy mój dzień ...
poniedziałek, 27 stycznia 2014
Be Happy...
Bańka szczęścia pękła, jest tragicznie...
Mój związek się sypie, moja best jest w 6 miesiącu ciąży w szpitalu, z Duśką ledwo co gadam, Kaś ma problemy miłosne-chyba jak zawsze, no i Marek... On jest w szpitalu, ma poważną operacje i szczerze strasznie sie martwię.
Wiecie życie jest dziwne, raz jesteśmy pewni swojej przyszłości i każdego kolejnego dnia, a chwile potem to wszystko tracimy... Pewność i jakakolwiek harmonia znikają i pojawia się tylko ból, strach i milion pytań.
Co dalej?
Co powiedzieć?
Ja pomóc innym jak samemu sobie nie radzimy?
Co ma sens? W co brnąć dalej?a co odpuścić?
Milion pytań zero odpowiedzi. I czujemy się zagubieni, szukamy odpowiedzi, i nagle wszyscy wymagają żebyśmy je znali.
Mam 20 lat, a ludzie oczekują że będę stabilna, ustatkowana, poważna i że nagle zmienię się w "dorosłą kobietę", ale ja taka nie jestem. Kocham się wygłupiać, często płacze a zaraz potem się śmieję do rozpuku, moje życie jest kolorowe, nawet jak momentami się gubię w ciemności.
I nie rozumiem czemu ludzie wymagają żebym zaczęła żyć szarym, smutnym życiem.
Czemu w wieku 20 lat mam rezygnować z życia i z marzeń?
Czemu teraz mam wybierać swoją drogę.
Jestem młoda, przede mną długa i trudna droga, droga do przyszłości której teraz nie znam i nie mam ułożonej i popełniam błędy, ale kto ich nie popełnia? Przejdę tą drogę, nie do szczęścia, bo szczęście to nastrój, drogę do przyszłości.
I nikt nie może zabronić mi płakać czy być smutnym, nikt nie zmusi mnie do szczęścia, ktoś może je spowodować i są osoby które to potrafią, ale nikt mnie do tego nie zmusi.
I jeśli komuś się nie podoba to jaka jestem i to że jeśli chce być dla mnie kimś bliskim potrzebuje wsparcia i czasu to niech po prostu odejdzie, bo ja sama nie zostanę, bo w moim życiu są osoby które mnie kochają ponad wszystko i wiem że mnie nie opuszczą.
I jestem im bardzo wdzięczna i kocham je tak samo mocno i także ich nie opuszczę.
Więc jeżeli ktokolwiek jeszcze chce się ze mną sprzeczać z tym że popełniam błąd, może i tak ale to moje błędy i to nie ta osoba będzie słuchała mojego płaczu, bo Ci którzy będą go sluchali, wspierają mnie nawet jak wiedzą że robię największą głupotę w moim życiu.
Wiec nie poddawajcie się, bądźcie sobą i kroczcie dumnie do celu, nawet popełniając ogromne błędy.
Paa:* Kocham Was :)
Mój związek się sypie, moja best jest w 6 miesiącu ciąży w szpitalu, z Duśką ledwo co gadam, Kaś ma problemy miłosne-chyba jak zawsze, no i Marek... On jest w szpitalu, ma poważną operacje i szczerze strasznie sie martwię.
Wiecie życie jest dziwne, raz jesteśmy pewni swojej przyszłości i każdego kolejnego dnia, a chwile potem to wszystko tracimy... Pewność i jakakolwiek harmonia znikają i pojawia się tylko ból, strach i milion pytań.
Co dalej?
Co powiedzieć?
Ja pomóc innym jak samemu sobie nie radzimy?
Co ma sens? W co brnąć dalej?a co odpuścić?
Milion pytań zero odpowiedzi. I czujemy się zagubieni, szukamy odpowiedzi, i nagle wszyscy wymagają żebyśmy je znali.
Mam 20 lat, a ludzie oczekują że będę stabilna, ustatkowana, poważna i że nagle zmienię się w "dorosłą kobietę", ale ja taka nie jestem. Kocham się wygłupiać, często płacze a zaraz potem się śmieję do rozpuku, moje życie jest kolorowe, nawet jak momentami się gubię w ciemności.
I nie rozumiem czemu ludzie wymagają żebym zaczęła żyć szarym, smutnym życiem.
Czemu w wieku 20 lat mam rezygnować z życia i z marzeń?
Czemu teraz mam wybierać swoją drogę.
Jestem młoda, przede mną długa i trudna droga, droga do przyszłości której teraz nie znam i nie mam ułożonej i popełniam błędy, ale kto ich nie popełnia? Przejdę tą drogę, nie do szczęścia, bo szczęście to nastrój, drogę do przyszłości.
I nikt nie może zabronić mi płakać czy być smutnym, nikt nie zmusi mnie do szczęścia, ktoś może je spowodować i są osoby które to potrafią, ale nikt mnie do tego nie zmusi.
I jeśli komuś się nie podoba to jaka jestem i to że jeśli chce być dla mnie kimś bliskim potrzebuje wsparcia i czasu to niech po prostu odejdzie, bo ja sama nie zostanę, bo w moim życiu są osoby które mnie kochają ponad wszystko i wiem że mnie nie opuszczą.
I jestem im bardzo wdzięczna i kocham je tak samo mocno i także ich nie opuszczę.
Więc jeżeli ktokolwiek jeszcze chce się ze mną sprzeczać z tym że popełniam błąd, może i tak ale to moje błędy i to nie ta osoba będzie słuchała mojego płaczu, bo Ci którzy będą go sluchali, wspierają mnie nawet jak wiedzą że robię największą głupotę w moim życiu.
Wiec nie poddawajcie się, bądźcie sobą i kroczcie dumnie do celu, nawet popełniając ogromne błędy.
Paa:* Kocham Was :)
piątek, 27 grudnia 2013
Bajka...
wróce... nie wiem kiedy bo muszę sie dogadać z Michałem... jeśli sie z Nim nie dogadam to wróce na pare dni tylko ...będzie dobrze, życie ciągle nas zaskakuje, a słowa raz wypowiedziane są wieczne, ale życie jest piękne i w sumie to bajka, w bajce tez są straszne momenty. Dziś wiem ze jakiej decyzji Michał nie podejmie będzie dobrze, i tak i tak będzie trudno ale z wszystkim sobie poradzę, wolałabym z Nim, ale w końcu nie mogę mieć pewności że będzie na zawsze... wczoraj zadałam Duśce pytanie czy walczyć? i wiedziałam ze tak, ale nie zbuduje mostu kiedy ktoś ciągle go burzy... Jeśli On nie postara się tego zrobić ze mną lepiej ten most spalić i zrobić z resztek piękne "love story"... zakazana miłość nie, nie zakazana... może przeklęta? tak przeklęci kochankowie. Patrząc na to w tym świetle... nie, w ciąż mam nadzieje że się ułoży... wierze w to ... bo wiem że miłość przetrwa wszystko <3 Tak ta prawdziwa miłość przejdzie przez każdą zamieć, burzę czy wichurę,pokona każdą górę i dolinę i będę walczyć tak długo jak długo chociaż mała iskierka będzie się tlić resztką życia, bo nawet z małej iskierki można wzniecić pożar...
I pamiętajcie życie to piękna bajka której scenariusz piszemy sami...
Gdyby śnieżka od razu się poddała zostałaby zabita przez złą królową i myśliwego, ale udało jej się.
I my także możemy walczyć :) możemy żyć tak jak chcemy :)
wiec nie wierzcie jak będą wam mówić że życie to nie bajka, bo sie mylą, tylko musicie to dostrzec :)
I pamiętajcie życie to piękna bajka której scenariusz piszemy sami...
Gdyby śnieżka od razu się poddała zostałaby zabita przez złą królową i myśliwego, ale udało jej się.
I my także możemy walczyć :) możemy żyć tak jak chcemy :)
wiec nie wierzcie jak będą wam mówić że życie to nie bajka, bo sie mylą, tylko musicie to dostrzec :)
niedziela, 15 grudnia 2013
Głupotki...
Tak to czekając aż mój narzeczony przyjedzie i na wieczór bo pwnie pójde do mojej Kas :**
A więc czekając na dalsze plany z nudów pobawiłam się w "fotografa" :D
Pierwsze zdj w pierścionku zaręczynowym :D
Tak jestem na prawde szczęśliwa a teraz wraz z moją Kochaną Duśką mamy "głupotki" na skype :*
:*
A więc czekając na dalsze plany z nudów pobawiłam się w "fotografa" :D
Pierwsze zdj w pierścionku zaręczynowym :D
Tak jestem na prawde szczęśliwa a teraz wraz z moją Kochaną Duśką mamy "głupotki" na skype :*
:*
Cześć Kochani :**
Większość ogarnęła świąteczna gorączka, mi także się udziela ;)
Szczerze powiedziawszy nie mogę sie doczekać wyjazdu do Berlina, włożenia moich pięknych butów i sukienki i wieczornego spaceru po weihnachtsmarkt w końcu czekałam na to 2 lata ;)
Zobacze prawdziwe wielkie Weihnachtspyramide brakuje mi tylko moich łyżew i jeżdżenia na otwartym lodowisku przy prószącym śniegu tak ślicznie mieniącym się w świetle światełek <3
Do tego mój wspaniały narzeczony i gorące kremowe piwo <3
Noo ale to dalej pozostanie w strefie marzeń, jedyne co to wyglądając jak jedna z laleczek będę mogła pospacerować popijając gorącą czekoladę i tęskniąc za Michałem :(
Ale na szczęście myślę że sylwestra uda nam się spędzić razem <3 A te pare dni co mnie nie będzie wzmocni naszą miłość bo w końcu podobno to umacnia :D
Chociaż szczerze? Wiem że będę tęsknić jak nigdy, ale i tak ciesze się że zobaczę mojego małego Jasia szkoda że tylko na parę dni ale jak mamie przydzielą kasę bd częściej jeździć do Berlina.
Właściwie ciesze się że oni tam są, przynajmniej zawsze mogę pojechać do miasta moich marzeń :D
Nie wiem co mnie podkusiło żeby wrócić ale gdyby nie to coś nie byłabym teraz najszczęśliwszą kobietą pod słońcem... I wiecie co? Może nienawidziłam tego kraju, ale przynajmniej w końcu jestem szczęśliwa, w końcu mogę się uśmiechać tak prawdziwie bez ukrytych łez :D
Święta... Miłość... Przyjaźń... i właściwie czuje Bożą miłość i obecność każdego dnia :) :**
Pozdrawiam Was :***
Większość ogarnęła świąteczna gorączka, mi także się udziela ;)
Szczerze powiedziawszy nie mogę sie doczekać wyjazdu do Berlina, włożenia moich pięknych butów i sukienki i wieczornego spaceru po weihnachtsmarkt w końcu czekałam na to 2 lata ;)
Zobacze prawdziwe wielkie Weihnachtspyramide brakuje mi tylko moich łyżew i jeżdżenia na otwartym lodowisku przy prószącym śniegu tak ślicznie mieniącym się w świetle światełek <3
Do tego mój wspaniały narzeczony i gorące kremowe piwo <3
Noo ale to dalej pozostanie w strefie marzeń, jedyne co to wyglądając jak jedna z laleczek będę mogła pospacerować popijając gorącą czekoladę i tęskniąc za Michałem :(
Ale na szczęście myślę że sylwestra uda nam się spędzić razem <3 A te pare dni co mnie nie będzie wzmocni naszą miłość bo w końcu podobno to umacnia :D
Chociaż szczerze? Wiem że będę tęsknić jak nigdy, ale i tak ciesze się że zobaczę mojego małego Jasia szkoda że tylko na parę dni ale jak mamie przydzielą kasę bd częściej jeździć do Berlina.
Właściwie ciesze się że oni tam są, przynajmniej zawsze mogę pojechać do miasta moich marzeń :D
Nie wiem co mnie podkusiło żeby wrócić ale gdyby nie to coś nie byłabym teraz najszczęśliwszą kobietą pod słońcem... I wiecie co? Może nienawidziłam tego kraju, ale przynajmniej w końcu jestem szczęśliwa, w końcu mogę się uśmiechać tak prawdziwie bez ukrytych łez :D
Święta... Miłość... Przyjaźń... i właściwie czuje Bożą miłość i obecność każdego dnia :) :**
Pozdrawiam Was :***
Ich liebe dich so sehr, wie es nur möglich ist
Es gibt kein Wort, mit dem dies zu beschreiben ist
Ich liebe dich so sehr, es wird nie mehr aufhör'n
Ich weiß du liebst mich auch
Wir lassen unserer Liebe einfach den Lauf
niedziela, 8 grudnia 2013
Zaręczona..
Cześć Kochani:*
Dwa dni temu w mikołajki moje Kochanie i moje przyjaciółka zrobili mi najwspanialszy prezent na świecie...
Pojechaliśmy do klubu klimat w Bielsku i jak DJ puścił "naszą" piosenkę (Rh+ Po prostu miłość w remiksie mojego Skarbeczka <3) Michał wszedł na DJ i przed całym klubem się oświadczył, jak o tym myślę to aż mi się płakać chce :D To były najpiękniejsze mikołajki w moim życiu... Tak to jest piękne :D
Już na zawsze razem <3
Chciałabym mimo wszystko podziękować Kasi że nic mi nie powiedziała i miałam tak piękną niespodziankę co nie zmienia faktu że zimna sucz z Niej xD
No i Duśka (jako jedyna os mająca tego bloga xD) wiesz cieszę się że nam obu się w końcu układa :D
że powoli wszystko ogarniamy *-* Dziękuje że zawsze jesteś:* KC :*
Co najważniejsze mam mojego mężczyznę którego kocham ponad wszystko i wspaniałe przyjaciółki :D
Kocham Was <3
Nec tectum, nec sine te... <3
Dwa dni temu w mikołajki moje Kochanie i moje przyjaciółka zrobili mi najwspanialszy prezent na świecie...
Pojechaliśmy do klubu klimat w Bielsku i jak DJ puścił "naszą" piosenkę (Rh+ Po prostu miłość w remiksie mojego Skarbeczka <3) Michał wszedł na DJ i przed całym klubem się oświadczył, jak o tym myślę to aż mi się płakać chce :D To były najpiękniejsze mikołajki w moim życiu... Tak to jest piękne :D
Już na zawsze razem <3
Chciałabym mimo wszystko podziękować Kasi że nic mi nie powiedziała i miałam tak piękną niespodziankę co nie zmienia faktu że zimna sucz z Niej xD
No i Duśka (jako jedyna os mająca tego bloga xD) wiesz cieszę się że nam obu się w końcu układa :D
że powoli wszystko ogarniamy *-* Dziękuje że zawsze jesteś:* KC :*
Co najważniejsze mam mojego mężczyznę którego kocham ponad wszystko i wspaniałe przyjaciółki :D
Kocham Was <3
Nec tectum, nec sine te... <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)