Cześć Motylki <3
Jest lepiej dużo lepiej :)
Powrót do domu znów pozwolił mi na ograniczanie kcal i dokładne liczenie kalorii...
Tych małych i okropnych potworków. Dzięki temu znów mam siłę walczyć, nie poddam się.
Wiem że dam radę, potrzebowałam tylko odciąć się od tego świata moich kochanych przyjaciół i ich "zjedz bo jak nie to dostaniesz w pierdol" ... tsa... tak więc po 4 dniowym obżarstwie ( które ograniczałam jak mogłam, ale było to trudne przez K. i mojego narzeczonego) wracam do Was, do diety i ćwiczeń :) :*
Teraz będzie tylko lepiej :)
W szkole było trochę lepiej, jednak dalej jestem przemęczona weekendowym obżarstwem :(
Na szczęście mogę wrócić do moich bilansów <3
Mój narzeczony kazał mi jeść... powiedział że nie mogę zrobić sobie krzywdy, że będzie tego pilnował...
"Szkoda" że nie ma jak :)
AAaa i najwspanialsze co moje Kochanie wymyśliło... Chce wyjechać do mnie do Niemiec :) Żebyśmy mogli już znów razem mieszkać <3
Dziś się udało, bilans piękny, później ćwiczenia :) tylko się zdrzemnę :D
Bilans 266
*ćwiartka jabłka 15 kcal
*kawałek kotleta ok 100 kcal
*ziemniak ok 65 kcal
*3 -4 łyżki warzyw na parze o 50 kcal
planuję jeszcze jakieś 100 g arbuza koło 17-18 to będzie jakieś 36 kcal
Ćwiczenia:
mel b: rozgrzewka, cardio, abs, brzuch, pośladki
Tiffany: boczki
rozciąganie: nie mam pojęcia zaraz czegoś poszukam, a jak nic nie znajdę to mel b + łydki ;)
Trzymajcie się chudo :**
wtorek, 6 maja 2014
poniedziałek, 5 maja 2014
Weekendowa Porażka
Cześć Kochane :*
Tak dawno mnie tu nie było, i tak źle mi idzie :(
SGD
Dzień III (30.04) 42 kcal - kiwi
Dzień IV (01.05) 450 kcal /500
*2x chlebek Wasa z chudą wędliną nie całe 100 kcal
*ziemniak 65 kcal
* wątróbka drobiowa ok 60 kcal
*mizeria 90 kcal
* kanapka z serem i ogórkiem ok 100 kcal
Dzień V - kompletna porażka
nie będę wypisywać, rano szło pięknie, później tak wciskali we mnie jedzenie że nie umiałam powiedzieć "nie". Jednak z tego co mniej więcej liczyłam to ok 1200 - 1500 kcal
Dni VI i VII także kompletnie zawaliłam :( nie będę się wymawiać "bo mi kazali, to żałosne, mogłam wymiotować, nawet o tym myślałam, jednak tak bardzo się bałam że jak zacznę nie przestanę, jak już mi się zdarzało parę razy wcześniej. Wiem że lu limit także nie przekroczył 1500 mimo wszystko, czerwony to czerwony...
Dzień VIII
Dziś... nie umiem się powstrzymać, nic mnie nie usprawiedliwia.
Będę gruba! Grubsza niż jestem, a jestem bardzo gruba :(
Jestem słaba. Nie wiem gdzie uciekła moja motywacja.
Gdzieś między "masz jeść" a "nie będę jadła"
Ten weekend byłby wspaniały gdyby nie kcal które we mnie wcisnęli :(
Nie wiem jak się pozbieram, chociaż dziś już lepiej, choć wciąż czerwono.
Śniadanie : jabłko 40 kcal
Obiad: ziemniak z kalarepą ok 100 kcal
Moje łakomstwo: pół kinder niespodzianki i lód jakieś 500 kcal.
Tak wiem, to wiele i to kolejny czerwony dzień :( Muszę się pozbierać, uwierzyć że jutro będzie lepiej.
Dziękuję Wam że jesteście :**
Tak dawno mnie tu nie było, i tak źle mi idzie :(
SGD
Dzień III (30.04) 42 kcal - kiwi
Dzień IV (01.05) 450 kcal /500
*2x chlebek Wasa z chudą wędliną nie całe 100 kcal
*ziemniak 65 kcal
* wątróbka drobiowa ok 60 kcal
*mizeria 90 kcal
* kanapka z serem i ogórkiem ok 100 kcal
Dzień V - kompletna porażka
nie będę wypisywać, rano szło pięknie, później tak wciskali we mnie jedzenie że nie umiałam powiedzieć "nie". Jednak z tego co mniej więcej liczyłam to ok 1200 - 1500 kcal
Dni VI i VII także kompletnie zawaliłam :( nie będę się wymawiać "bo mi kazali, to żałosne, mogłam wymiotować, nawet o tym myślałam, jednak tak bardzo się bałam że jak zacznę nie przestanę, jak już mi się zdarzało parę razy wcześniej. Wiem że lu limit także nie przekroczył 1500 mimo wszystko, czerwony to czerwony...
Dzień VIII
Dziś... nie umiem się powstrzymać, nic mnie nie usprawiedliwia.
Będę gruba! Grubsza niż jestem, a jestem bardzo gruba :(
Jestem słaba. Nie wiem gdzie uciekła moja motywacja.
Gdzieś między "masz jeść" a "nie będę jadła"
Ten weekend byłby wspaniały gdyby nie kcal które we mnie wcisnęli :(
Nie wiem jak się pozbieram, chociaż dziś już lepiej, choć wciąż czerwono.
Śniadanie : jabłko 40 kcal
Obiad: ziemniak z kalarepą ok 100 kcal
Moje łakomstwo: pół kinder niespodzianki i lód jakieś 500 kcal.
Tak wiem, to wiele i to kolejny czerwony dzień :( Muszę się pozbierać, uwierzyć że jutro będzie lepiej.
Dziękuję Wam że jesteście :**
wtorek, 29 kwietnia 2014
schnell
Cześć Chudzinki :*
Przepraszam że wczoraj nie pisałam, ale po szkole wróciłam do domu i zajmowałam się młodszym bratem, a potem pojechałam do koleżanki z klasy i uczyłyśmy się na dzisiejszy test :)
Chyba nie poszło mi źle.
Wczoraj zjadłam 350 kcal ziemniaka, kotleta z kurczaka i jedną mleczną kanapke z nesquika.
Dziś koleżanka wmusiła we mnie śniadanie, na szczęście mamie wmówiłam że jadłam na mieście więc obyło się bez obiadu ;)
Jestem zadowolona z mojego bilansu:)
Jeżeli się uda jutro pojadę do Polski na majówkę, raczej nie będę miała jak pisać :( ale nie zamierzam przekraczać bilansów, chociażby nie wiem jak wciskali we mnie jedzenie :)
Trzymajcie się chudo :**
Bilans:
troszkę jajecznicy z bułką 255 kcal
Przepraszam że wczoraj nie pisałam, ale po szkole wróciłam do domu i zajmowałam się młodszym bratem, a potem pojechałam do koleżanki z klasy i uczyłyśmy się na dzisiejszy test :)
Chyba nie poszło mi źle.
Wczoraj zjadłam 350 kcal ziemniaka, kotleta z kurczaka i jedną mleczną kanapke z nesquika.
Dziś koleżanka wmusiła we mnie śniadanie, na szczęście mamie wmówiłam że jadłam na mieście więc obyło się bez obiadu ;)
Jestem zadowolona z mojego bilansu:)
Jeżeli się uda jutro pojadę do Polski na majówkę, raczej nie będę miała jak pisać :( ale nie zamierzam przekraczać bilansów, chociażby nie wiem jak wciskali we mnie jedzenie :)
Trzymajcie się chudo :**
Bilans:
troszkę jajecznicy z bułką 255 kcal
niedziela, 27 kwietnia 2014
Słaba...
Dziś jestem taka zmęczona, jak tylko wstaję z łózka kręci mi się w głowie, raz się przewróciłam ze zmęczenia :( najprawdopodobniej zbliża się okres :( To nie dobrze, we wtorek mam ważny test i nie mam pojęcia jak jutro dotrę do szkoły ;(
Bilans 1000 kcal:
2 chlebki wasa z plasterkiem szynki i pomidorem 65 kcal
nie całe 3 kinderki ok 300 kcal
2xkiwi 80 kcal
banan 114 kcal
żelki 100 kcal
+ mama właśnie mi gotuje kiełbasę zjem ją z kromką chleba wieloziarnistego i połówką pomidora, sama kiełbasa ma 230 kcal kromka chleba ok 60 a pół pomidora 7 razem będzie około 300.
Tym sposobem mój bilans nie przekroczy 1000 kcal a może białko z mięsa trochę mnie "podniesie".
Mam taką nadzieje.
Bilans 1000 kcal:
2 chlebki wasa z plasterkiem szynki i pomidorem 65 kcal
nie całe 3 kinderki ok 300 kcal
2xkiwi 80 kcal
banan 114 kcal
żelki 100 kcal
+ mama właśnie mi gotuje kiełbasę zjem ją z kromką chleba wieloziarnistego i połówką pomidora, sama kiełbasa ma 230 kcal kromka chleba ok 60 a pół pomidora 7 razem będzie około 300.
Tym sposobem mój bilans nie przekroczy 1000 kcal a może białko z mięsa trochę mnie "podniesie".
Mam taką nadzieje.
sobota, 26 kwietnia 2014
Dzień zaliczony
Cześć Kochane:*
Bardzo Wam dziękuję za rady co do łydek <3 *-* Przywróciłyście mi wiarę w to że chociaż troszkę się zmniejszą :)
Dziś doszłam prawie do progu bilansu. Byliśmy w parku i cały dzień łaziliśmy a potem na działce wujka na ognisku.
Początkowo chciałam nie jeść kiełbasy ale oczywiście po dodaniu kalorii pomyślałam że przecież i tak nie przekroczę limitu...
Ten dzień był piękny, odwiedziliśmy park mini miniatur i "zoo", wszystko w taki dużym parku.
Ćwiczyć dziś nie dam rady, od 12 do teraz (20) byłam na nogach, ponieważ na ognisku także chodziłam szukać drewna i je łamałam bądź rąbałam.
Wiem że mój bilans nie jest dziś ładny, ale nie jest przekroczony :)
Szczerze na prawdę czekam aż nie będę mogła sobie powiedzieć "przecież jak to zjesz nie przekroczysz bilansu".
Trzymajcie się chudo:***
Bilans (910):
*Ryż na mleku 244 kcal
*tortellini 250 kcal
*kiełbasa z bułką 229 kcal + 65 kcal
*lód 122 kcal
Bardzo Wam dziękuję za rady co do łydek <3 *-* Przywróciłyście mi wiarę w to że chociaż troszkę się zmniejszą :)
Dziś doszłam prawie do progu bilansu. Byliśmy w parku i cały dzień łaziliśmy a potem na działce wujka na ognisku.
Początkowo chciałam nie jeść kiełbasy ale oczywiście po dodaniu kalorii pomyślałam że przecież i tak nie przekroczę limitu...
Ten dzień był piękny, odwiedziliśmy park mini miniatur i "zoo", wszystko w taki dużym parku.
Ćwiczyć dziś nie dam rady, od 12 do teraz (20) byłam na nogach, ponieważ na ognisku także chodziłam szukać drewna i je łamałam bądź rąbałam.
Wiem że mój bilans nie jest dziś ładny, ale nie jest przekroczony :)
Szczerze na prawdę czekam aż nie będę mogła sobie powiedzieć "przecież jak to zjesz nie przekroczysz bilansu".
Trzymajcie się chudo:***
Bilans (910):
*Ryż na mleku 244 kcal
*tortellini 250 kcal
*kiełbasa z bułką 229 kcal + 65 kcal
*lód 122 kcal
piątek, 25 kwietnia 2014
Lekkie zachwianie
Cześć Kochane Motylki :*
Po pierwsze dziękuje Wam bardzo że jesteście :* to na prawdę wspaniałe :)
Dziś miałam lekkie zachwianie, wracając z kursu w S-bahn tak dużo myślałam i ciągle w głowie miałam słowa mojego ojczyma z wczoraj "nic z tym nie zrobisz, taką masz budowę mięśni" tak mam nabite łydki, może nie jakoś strasznie, ale więcej tam mięśnia niż tłuszczu i nie mam pojęcia co z tym zrobić.
Siedziałam i oglądałam te moje okropne nogi, pech chciał że wsiadłam w S-bahn mający przesiadkę i tak siedząc i czekając na następny z głupoty podeszłam zobaczyć do automatu na jedzenie. Jedna myśl. "I tak będziesz mieć grube nogi". I nawet nie zauważyłam jak wyjęłam portfel i kupiłam czekoladę, nie potrzebne 500 kcal, a dokładniej 540 kcal, kiedy chciałam kupić kolejną "bo i tak będę gruba" pomyślałam "co robisz? chcesz żeby jego zazdrość o to że chudniesz Cię zniszczyła? Pokaż im że możesz! "
Udało mi się, nie przekroczyłam bilansu, ale byłam tak straszliwie blisko. Przeraża mnie to. Szczególnie że w którymś momencie przeleciało mi przez głowę "przecież zmieścisz się w bilansie, zjedz jeszcze coś słodkiego". Już dziś powiedziałam mamie że jak tata wyśle mi pieniądze to zaraz po gorsecie idę do Reala i kupuję zdrową żywność, wartościowe i nie kaloryczne. Jenak nie wiem kiedy tata mi te pieniądze wyśle, ale pewnie za nie długo :)
Tak więc mój dzisiejszy bilans uratowałam, ale podjęłam decyzje, od poniedziałku przejdę na SGD, puki co będzie dobra, a jak ją ukończę to pomyślę nad następną :)
Na dyktandzie miałam dziś 3 błędy, uwielbiam takie "małe" sukcesy :) :*
Bilans (795 kcal):
*2x chlebek Wasa (40 kcal)
*pół pomidora (7kcal)
*plasterek wędlinki (18 kcal)
*pół kotleta z kurczaka (100 kcal)
*ziemniak (65 kcal)
*4 łyżki gotowanej kalarepy (25 kcal)
*ta przeklęta czekolada (540 kcal)
Po pierwsze dziękuje Wam bardzo że jesteście :* to na prawdę wspaniałe :)
Dziś miałam lekkie zachwianie, wracając z kursu w S-bahn tak dużo myślałam i ciągle w głowie miałam słowa mojego ojczyma z wczoraj "nic z tym nie zrobisz, taką masz budowę mięśni" tak mam nabite łydki, może nie jakoś strasznie, ale więcej tam mięśnia niż tłuszczu i nie mam pojęcia co z tym zrobić.
Siedziałam i oglądałam te moje okropne nogi, pech chciał że wsiadłam w S-bahn mający przesiadkę i tak siedząc i czekając na następny z głupoty podeszłam zobaczyć do automatu na jedzenie. Jedna myśl. "I tak będziesz mieć grube nogi". I nawet nie zauważyłam jak wyjęłam portfel i kupiłam czekoladę, nie potrzebne 500 kcal, a dokładniej 540 kcal, kiedy chciałam kupić kolejną "bo i tak będę gruba" pomyślałam "co robisz? chcesz żeby jego zazdrość o to że chudniesz Cię zniszczyła? Pokaż im że możesz! "Udało mi się, nie przekroczyłam bilansu, ale byłam tak straszliwie blisko. Przeraża mnie to. Szczególnie że w którymś momencie przeleciało mi przez głowę "przecież zmieścisz się w bilansie, zjedz jeszcze coś słodkiego". Już dziś powiedziałam mamie że jak tata wyśle mi pieniądze to zaraz po gorsecie idę do Reala i kupuję zdrową żywność, wartościowe i nie kaloryczne. Jenak nie wiem kiedy tata mi te pieniądze wyśle, ale pewnie za nie długo :)
Tak więc mój dzisiejszy bilans uratowałam, ale podjęłam decyzje, od poniedziałku przejdę na SGD, puki co będzie dobra, a jak ją ukończę to pomyślę nad następną :)
Na dyktandzie miałam dziś 3 błędy, uwielbiam takie "małe" sukcesy :) :*
Bilans (795 kcal):
*2x chlebek Wasa (40 kcal)
*pół pomidora (7kcal)
*plasterek wędlinki (18 kcal)
*pół kotleta z kurczaka (100 kcal)
*ziemniak (65 kcal)
*4 łyżki gotowanej kalarepy (25 kcal)
*ta przeklęta czekolada (540 kcal)
czwartek, 24 kwietnia 2014
#10
Cześć Kochane :*
To chyba dobry dzień :)
Po wczorajszej "burzy" ani śladu, za pewne do puki ojczym nie wróci. Nie wiem co jest nie tak i czemu się aż tak kłócimy, chociaż teraz może będzie lepiej?
Postanowiłam że muszę poszukać pracy, będę mniej czasu spędzać w domu co pozwoli mi także mniej jeść. No i będę miała na własne wydatki takie jak kosmetyki czy buty.
Myślę też nad jakąś inną dietą, z mniejszymi bilansami, ale tak dużo diet mi się podoba.
Nie mam pojęcia co wybrać :(
Giovanni Pierwsza z diet która mi się strasznie podoba, ma w sobie coś co do mnie przemawia.
Jak myślicie którą wybrać? :) Ja najczęściej myślę o Alices..
W szkole nawet mi się podobało, chociaż moje 27,5 pkt na 30 to strasznie mało, głupie błędy, mogłam ich uniknąć. Jednak zamyśliłam się i źle czytałam, cóż zdarza się.
Bilans (445 kcal +130 kcal = 575 kcal)
*Ćwiartka jabłka (10 kcal)
*mały kotlet (200 kcal)
*ziemniak (65 kcal)
*4 łyżki buraczków (30 kcal)
*2 lody mini z milki (2x 70 kcal)
+pół bułki z cienka wędlinką z kurczaka 130 kcal
nie potrzebnie jadłam te pół bułki... ;/
Ćwiczenia:
mel b rozgrzewka, abs, brzuch i pośladki.
To chyba dobry dzień :)
Po wczorajszej "burzy" ani śladu, za pewne do puki ojczym nie wróci. Nie wiem co jest nie tak i czemu się aż tak kłócimy, chociaż teraz może będzie lepiej?
Postanowiłam że muszę poszukać pracy, będę mniej czasu spędzać w domu co pozwoli mi także mniej jeść. No i będę miała na własne wydatki takie jak kosmetyki czy buty.
Myślę też nad jakąś inną dietą, z mniejszymi bilansami, ale tak dużo diet mi się podoba.
Nie mam pojęcia co wybrać :(
Giovanni Pierwsza z diet która mi się strasznie podoba, ma w sobie coś co do mnie przemawia.
Alices diet jest taka piękna, chyba podoba mi się chyba najbardziej ze wszystkich.
Jak myślicie którą wybrać? :) Ja najczęściej myślę o Alices..
W szkole nawet mi się podobało, chociaż moje 27,5 pkt na 30 to strasznie mało, głupie błędy, mogłam ich uniknąć. Jednak zamyśliłam się i źle czytałam, cóż zdarza się.
Bilans (445 kcal +130 kcal = 575 kcal)
*Ćwiartka jabłka (10 kcal)
*mały kotlet (200 kcal)
*ziemniak (65 kcal)
*4 łyżki buraczków (30 kcal)
*2 lody mini z milki (2x 70 kcal)
+pół bułki z cienka wędlinką z kurczaka 130 kcal
nie potrzebnie jadłam te pół bułki... ;/
Ćwiczenia:
mel b rozgrzewka, abs, brzuch i pośladki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





